Stara sztuczka: Dlaczego polityk wynajmuje partie własne auto?

Zastanawiałeś się kiedyś, jak politycy zarządzają publicznymi pieniędzmi? Czasem okazuje się, że odpowiedzi kryją się w zaskakująco znajomych scenariuszach. Właśnie wyszły na jaw fakty dotyczące wynajmu samochodu przez partię „Nemuno aušra”, powiązanej z jej liderem Remigijusem Žemaitaitisem. Kwota? Ponad 30 tysięcy euro. To brzmi jak déjà vu, prawda?

Co gorsza, ta sytuacja przypomina tę sprzed ośmiu lat, kiedy ten sam polityk był już zamieszany w podobną sprawę z inną partią. Czy to oznacza, że pewne metody prowadzenia polityki są tak głęboko zakorzenione, że wracają jak bumerang? Przygotuj się na powtórkę z rozrywki, która może kosztować więcej, niż myślisz.

Historia lubi się powtarzać: Od BMW do Range Rovera

W grudniu 2016 roku Remigijus Žemaitaitis, obejmując stanowisko przewodniczącego partii „Tvarka ir teisingumas”, podpisał umowę z własną partią. Przedmiotem umowy był jego prywatny samochód – BMW. Miesięczny koszt wynajmu? 830 euro. Cała, trzyletnia umowa opiewała na 30 tysięcy euro.

Brzmi znajomo? To dlatego, że dokładnie taką samą procedurę zastosowano niedawno. Tym razem to partia „Nemuno aušra” wynajęła od swojego lidera, R. Žemaitaitisa, samochód marki „Range Rover”. Umowa obejmuje okres od stycznia do listopada 2024 roku, a miesięczny koszt wynajmu to aż 3 176,47 euro. W skali roku daje to około 31 tysięcy euro. Dodajmy, że polityk został przewodniczącym partii tuż przed podpisaniem tej właśnie umowy.

Interesy czy dobro partii?

Pierwsza opisana sytuacja, z BMW, ujrzała światło dzienne w 2018 roku dzięki portalowi lrytas.lt. Wówczas byli towarzysze partyjni polityka zgłosili swoje zaniepokojenie „marnowaniem” pieniędzy partii. Sprawa trafiła do Głównej Komisji ds. Etyki Służby Publicznej (VTEK), ponieważ polityk nie zadeklarował kolizji interesów.

W styczniu 2019 roku VTEK orzekła, że R. Žemaitaitis naruszył prawo, nie deklarując na czas umowy, która opiewała na 30 tysięcy euro. Deklarację złożył dopiero w październiku 2018 roku, trzy dni po publikacji artykułu. Co ciekawe, dokumenty z tego postępowania wskazują, że partia „Tvarka ir teisingumas” oficjalnie nabyła jeden samochód wart około 16 tysięcy euro, a całkowite koszty transportu w danym roku wyniosły prawie 50 tysięcy euro.

Co więcej, choć oficjalnie ustalono, że samochód został „przekazany partii”, przez cały okres trwania umowy poseł korzystał z parlamentarnych funduszy na jego eksploatację i ubezpieczenie. Raporty Kancelarii Sejmu pokazują, że od początku 2017 do końca 2019 roku R. Žemaitaitis wydał na utrzymanie i ubezpieczenie pojazdu około 19 tysięcy euro, średnio 6,3 tysiąca euro rocznie. Państwo opłacało więc utrzymanie auta, a partia zapewniała dodatkowe dochody.

Nowe okoliczności, stara taktyka

W lutym tego roku, gdy wyszło na jaw wynajmowanie przez R. Žemaitaitisa „Range Rovera” partii „Nemuno aušra”, pojawiły się informacje, że zakupiony w 2022 roku pojazd nie został uwzględniony w jego deklaracji majątkowej. Wartość tego samochodu szacuje się na około 70 tysięcy euro.

Jednakże, zgodnie z wyjaśnieniem Państwowej Inspekcji Podatkowej, „Range Rover” nie musiał być deklarowany, ponieważ polityk nabył go w drodze leasingu. Analogiczna sytuacja miała miejsce w 2016 roku: wtedy „Tvarka ir teisingumas” wynajmowała od polityka BMW 530 Gran Turismo, które również było w leasingu od firmy „Citadele faktoringas ir lizingas”. Wartość całego samochodu wynosiła wówczas około 19,4 tysiąca euro.

W 2018 roku polityk tłumaczył dziennikarzom, że decyzja o wynajmie samochodu wynikała z chęci oszczędności i optymalizacji finansów partii. Twierdził, że było to lepsze rozwiązanie niż płacenie rat leasingowych czy ubezpieczenia przez samą partię.

W tym roku, komentując umowę z „Nemuno aušra”, R. Žemaitaitis podał podobny powód: partia nie miała środków, a firmy leasingowe odmawiały współpracy, gdyż nie otrzymała jeszcze dotacji państwowych. Jak tłumaczył polityk, rozliczenie z nim nastąpiło po tym, jak Centralna Komisja Wyborcza rozdzieliła środki państwowe.

Milczenie polityków i stare schematy

Próbowaliśmy skontaktować się z R. Žemaitaitisem w sprawie powtarzających się historii z wynajmem samochodów, ale polityk nie odpowiadał na telefony ani wiadomości. Oficjalna strona partii „Nemuno aušra” informuje, że 10 lutego R. Žemaitaitis podróżował po okolicach Kelmė wraz z posłem Kęstutisem Biliasem, spotykając się z mieszkańcami.

Próby kontaktu z K. Biliasem również zakończyły się fiaskiem. Nawet asystent posła, Ignotas Adomavičius, nie był w stanie skomentować, z kim podróżuje przewodniczący partii.

Ostatecznie odezwał się obecny członek frakcji „Nemuno aušra”, Vytautas Jucius, który w latach 2008–2019 pracował jako asystent R. Žemaitaitisa w Sejmie, czyli w czasie pierwszego skandalu z wynajmem samochodu.

Zapomniane milionowe umowy?

Jednak i sam V. Jucius nie był w stanie wiele powiedzieć. „O Boże, to były takie czasy. Wie pan, ja teraz nie jestem na Litwie… Stare czasy, jestem od tego daleko” – skomentował dla LRT.

Okazuje się, że historia zatacza koło. Kiedyś partia „Tvarka ir teisingumas” finansowała również samochód V. Juciausa. W 2019 roku, podczas kampanii wyborczej na samorządy, partia wynajęła jego „Opel Astra” na cztery miesiące. Umowa, zawarta w listopadzie 2018 roku, wyceniała pojazd na 2 tysiące euro, jednak miesięczny czynsz wynosił aż tysiąc euro.

„Niniejszą umową wynajmujący oddaje do dyspozycji najemcy samochód osobowy „Opel Astra”, dalej zwany w umowie samochodem, za czynsz najmu w wysokości 1000 euro miesięcznie” – czytamy w umowie z 2018 roku. Łączna kwota wypłacona V. Juciusowi dwukrotnie przekroczyła wartość jego samochodu. Lecz i o tym epizodzie polityk nie pamiętał: „Tysiąc euro miesięcznie? Nie, nie pamiętam takich rzeczy. Nie mogę skomentować, przepraszam”.

Sam ówczesny doradca R. Žemaitaitisa w wyborach wspierał „Tvarkę i teisingumas”, przekazując w 2019 roku 1,6 tysiąca euro w czterech transzach.

Czy to koniec tej historii?

Wydaje się, że pewne mechanizmy finansowania partii pozostają niezmienne, mimo upływu lat i zmieniających się obliczy politycznych. Czy widzimy tu powtórkę starej schematu, czy może nową interpretację „optymalizacji finansów” w polityce?

Jak myślicie, czy takie praktyki powinny być powszechnie akceptowane w polskiej polityce, czy wręcz przeciwnie – należy je piętnować?

Karolina Wójcik
Karolina Wójcik

Cześć! Jestem Karolina i wierzę, że życie powinno być proste i przyjemne. Od 5 lat testuję domowe triki, nowinki technologiczne i sposoby na oszczędzanie czasu, by dzielić się z Wami tylko tym, co naprawdę działa. Moim celem jest sprawienie, by każdy dzień był odrobinę łatwiejszy i pełen inspiracji. Prywatnie miłośniczka kawy i smart home.

Artykuły: 1163

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *