Czy partia polityczna może przyjąć darowiznę w gotówce? To pytanie powraca jak bumerang w polskiej polityce, a ostatnio na tapet wzięto ugrupowanie „Nemuno aušra”. Po opublikowaniu wyników dziennikarskiego śledztwa, które sugeruje, że część środków trafiła do partii po wcześniejszym zasileniu kont darczyńców gotówką, jej lider, Remigijus Žemaitaitis, stanowczo zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom. Jego reakcja jest zaskakująca – zamiast stonowanej obrony, słyszymy, że całą sprawę traktują jako żart.
Po środowym posiedzeniu rady koalicyjnej, dziennikarze zapytali Žemaitaitisa wprost o źródła finansowania „Nemuno aušra”. Polityk zapewnił, że wszystkie wpłaty na rzecz partii były legalne i dokonywane wyłącznie przelewem bankowym. Podkreślił, że system podatkowy dokładnie weryfikuje możliwość dokonania darowizny przez obywatela, sprawdzając, czy posiada on odpowiednie środki na koncie.
Prokuratura już badała sprawę – i umorzyła
Žemaitaitis przypomniał, że prokuratura już wcześniej wszczęła postępowanie w sprawie finansów partii, jednak dochodzenie zostało umorzone z powodu braku znamion czynu zabronionego. Według portalu LRT.lt, aby mówić o odpowiedzialności karnej, nielegalna darowizna musiałaby wynosić co najmniej 25 tysięcy euro.
„Nie znaleziono żadnych naruszeń, ponieważ jest to naturalna rzecz. Człowiek, który kandyduje, może sam sobie wpłacić pieniądze i nie ma w tym naruszenia. Prawo to przewiduje” – tłumaczył polityk, sugerując, że wspieranie własnej kampanii przez kandydata jest całkowicie legalne.
Czy ktoś woził pieniądze „na zeszyt”?
Zapytany po raz kolejny, czy nikt z członków partii nie przekazywał darczyńcom pieniędzy w gotówce, aby ci następnie wpłacili je na swoje konta i dopiero potem przelali partii, Žemaitaitis zareagował z irytacją. Porównał tę sytuację do absurdalnych scenariuszy, sugerując brak realizmu w pytaniach dziennikarzy.
Gdy dziennikarz z LRT zapytał o fizyczne przekazywanie gotówki, polityk odparł: „Czy wy naprawdę rozumiecie, o czym mówicie? To tak, jakby ktoś przywiózł wam do LRT gotówkę, kupił fajkę wodną i spędziliście wieczór na imprezie. Zastanówcie się, co mówicie. Dzieci z przedszkola”.
Następnie dodał:
- Ludzie wpłacili pieniądze i tyle.
- Termin na wpłatę na pokrycie kosztów wyborczych i kaucji jest bardzo krótki.
- Każdy kandydat musi zebrać środki, podobnie jak wszyscy inni.
- Partia pokryła koszty za kandydatów, inaczej niż robią to niektórzy kandydaci startujący w jednomandatowych okręgach.
- Chcieliśmy mieć jeden centralny system księgowy w partii, aby uniknąć naruszeń.
„Śmiejemy się z tej historii” – co na to ekspert?
Žemaitaitis twierdzi, że nie widzi niczego podejrzanego w finansowaniu partii. Zapewnia, że Państwowa Inspekcja Podatkowa nie pozwoliłaby na przelanie większej kwoty niż ta, którą osoba zadeklarowała jako swoje dochody.
Aby zobrazować swoją argumentację, polityk wyjął z kieszeni 160 euro w gotówce. Powiedział, że mógłby je teraz wpłacić na konto swojej partii, ponieważ prawo na to pozwala. Tłumaczył, że każdy posiada gotówkę i może ją wpłacić na swoje konto bankowe, a następnie przekazać jako darowiznę.
„To kolejny pokaz medialny dziennikarzy, którzy nie mają co robić. […] Śmiejemy się z tej historii, to dodatkowa reklama” – skwitował polityk.
Kolejne śledztwo: wynajem samochodu
Co więcej, w środę poinformowano o wszczęciu przez prokuraturę postępowania w sprawie wynajmu samochodu należącego do Remigijusa Žemaitaitisa. Lider „Nemuno aušra” nie widzi w tym problemu, twierdząc, że w wolnym, demokratycznym kraju każdy może złożyć skargę, a prokuratura ma obowiązek wszcząć postępowanie.
„Tych postępowań wszczynają dziesiątki, ale wszystkie kończą” – stwierdził polityk, zapowiadając ponowne przedstawienie materiałów w tej sprawie.
Co na to Sejm?
Przewodniczący Sejmu, Juozas Olekas, podziękował dziennikarzom za ich pracę, ale zaznaczył, że ostateczną odpowiedź w sprawie finansowania „Nemuno aušra” powinny wydać odpowiednie służby. „Wiem, że służby prowadzą dochodzenia, poczekajmy na odpowiedź i wówczas będziemy mogli podjąć takie czy inne decyzje” – powiedział.
Czekacie na oficjalne stanowisko służb w tej sprawie? Jakie są Wasze doświadczenia z legalnym wspieraniem partii politycznych w Polsce?








