Czy wiesz, że październik to miesiąc świadomości raka piersi? Dni wypełnia rozmowa o profilaktyce i badaniach. Ale czy słyszysz głosy tych, dla których diagnoza stała się punktem zwrotnym? Poznaj historię Ingi Černiuk, niezwykłej kobiety, która swoją walkę z chorobą zamieniła w inspirującą podróż.
Jej droga, uwieczniona na zdjęciach, to wizualna opowieść nie tylko o fizycznych zmianach, ale przede wszystkim o żelaznej sile ducha. Inga wierzy, że jej zdjęcia mogą pokazać innym: choroba to nie koniec. To podróż, którą można przetrwać i wyjść z niej silniejszym.
Dlaczego o raku piersi trzeba mówić cały rok?
Inga podkreśla, że temat raka piersi nie powinien być ograniczany tylko do jednego miesiąca w roku. Dzielenie się swoimi doświadczeniami, rozmowy z przyjaciółkami przy kawie czy z koleżankami w pracy – to wszystko buduje świadomość. Często bagatelizujemy chorobę, myśląc, że dotyczy ona „kogoś innego” lub osób starszych. Inga przypomina: rak „młodnieje” i może dotknąć każdego.
Bagatelizowanie badań—droga do późnej diagnozy
Sama Inga przez cztery lata zaniedbywała badania profilaktyczne. Powodów było wiele: natłok obowiązków, praca, wychowywanie dzieci. Wydawało się, że to choroba „starszych pań”. Gdy zaczęłam podejrzewać, że coś jest nie tak, choroba była już w trzecim stadium. To moja własna nauczka: nie zwlekaj z badaniami.
Diagnoza — jak zimny prysznic
Pamiętam moment, gdy usłyszałam słowo „rak”. To był szok. Powrót do domu to lawina myśli: „Czy umrę? Gdzie mnie pochowają?”. Strach i chaos były przytłaczające, ale szybko zrozumiałam, że nie mogę pozwolić sobie na długie pogrążanie się w żalu. Mam dzieci. Muszę żyć i walczyć.
Odrzucenie pseudonauki i zaufanie nauce
W obliczu choroby pojawia się wiele „cudownych” metod leczenia, od tych opartych na grzybach po „magiczne energie”. Inga stanowczo odrzuca takie podejście. Podkreśla, jak ważne jest, aby polegać na wiedzy medycznej i wsparciu lekarzy. To najlepsza droga do wyzdrowienia.
Wybór trzeciej drogi: ani ofiara, ani wojownik
Psychicznie stajemy przed wyborem: być ofiarą czy wojownikiem. Rola ofiary prowadzi do samozaprzepaszczenia. Postawa wojownika bywa męcząca, gdy zaczynamy walczyć ze wszystkim, nawet z lekarzami. Inga wybrała trzecią drogę: „Mam raka, ale rak nie ma mnie.” To postawa, która pozwala zachować kontrolę i siłę.
Inspiracja w sile innych
Inga czerpała inspirację z historii innych, na przykład siedmioletniej Ukrainki, która po utracie nogi w wyniku ostrzału, rok później wróciła do zawodów gimnastycznych. „Jeśli ona może, to dlaczego ja mam nie dać rady?” – myślała.
Jak powiedzieć o chorobie najbliższym
Jednym z najtrudniejszych momentów było poinformowanie dzieci. 12- i 18-letni synowie usłyszeli od niej: „To choroba, ale jest uleczalna. Nasze życie się zmieni, ale przejdziemy przez to razem.” Szczera rozmowa otworzyła drzwi do wsparcia i zrozumienia ze strony rodziny.
Przełamywanie tabu: wstyd przed mówieniem o raku
Inga zauważa, że wiele kobiet wciąż wstydzi się mówić o chorobie. Bezpieczeństwo w anonimowych grupach online jest pozorne. Strach przed odrzuceniem, reakcją pracodawcy czy oceną społeczeństwa sprawia, że kobiety ukrywają swoją chorobę. „To nie jest powód do wstydu,” podkreśla Inga. Powinniśmy o raku mówić równie otwarcie jak o grypie czy szczepieniach.
Projekt fotograficzny: życie toczy się dalej
Pomysł na projekt fotograficzny zrodził się z chęci pokazania, że życie trwa. Razem z mężem postanowili uwiecznić całą podróż – od pierwszych chemioterapii po utratę włosów. Chcieli pokazać, że w trudnych chwilach wciąż można być sobą, być może nawet silniejszym.
Przyszłość i dzielenie się historią
Inga nie jest jeszcze na końcu swojej drogi, ale jej pragnienie dzielenia się doświadczeniem jest ogromne. Myśli o wystawie fotograficznej, która pokaże kobietom, że choroba jest do pokonania. Najważniejsze jest szukanie pomocy i wsparcia, które jest dostępne.
Gdzie szukać pomocy?
Inga gorąco poleca Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Raka (POLA). Oferują oni zarówno wsparcie psychologiczne, jak i praktyczne. Wolontariusze pomagają odnaleźć się w gąszczu informacji, wskazują drogi pomocy i wspierają w codziennych sprawach. To kluczowe, zwłaszcza dla starszych kobiet, by nie zagubić się w natłoku danych.
„Rak to nie koniec. To podróż. I można ją pokonać,” podsumowuje Inga.








