Łotwa już to wprowadziła: niepilny telefon na pogotowie kosztuje 70 euro

Ostatnie tragiczne wydarzenia, w tym śmierć ratownika medycznego podczas akcji ratunkowej i pobicie kierowcy karetki, wywołały gorącą dyskusję na temat problemów pogotowia ratunkowego. Jednym z rozwiązań, które postulują związki zawodowe, jest wprowadzenie opłaty za nieuzasadnione wezwania. Choć reforma przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia jest na ukończeniu i ma wejść w życie 1 lipca, sami medycy nie kryją sceptycyzmu, twierdząc, że kluczowe jest sortowanie wezwań, a nie tylko zwiększanie dostępności personelu.

Inspiracja z sąsiedztwa: jak Łotwa radzi sobie z nieuzasadnionymi wezwaniami

Podczas konferencji w Sejmie poświęconej problemom pogotowia, medycy podzielili się doświadczeniem z Łotwy. Wprowadzony tam system skutecznie filtruje wezwania i wysyła karetki tylko w sytuacjach realnego zagrożenia życia. Jak się okazuje, wdrożony system skutecznie ogranicza liczbę niepotrzebnych interwencji, co przekłada się na lepsze wykorzystanie zasobów i mniejsze obciążenie dla personelu.

Konkretne liczby: dlaczego warto się uczyć od Łotyszy

Przedstawiciel związków zawodowych „Solidarumas”, Andriej Płonis, opowiedział o swoim doświadczeniu z sąsiedniego kraju. „Tam wezwania są skrupulatnie sortowane, obsługiwane są tylko pilne i zagrażające życiu przypadki. W Polsce natomiast jedziemy do wszystkich wezwań, nawet tych absurdalnych. Duże pieniądze pochłania obsługa dziwnych zgłoszeń,” wyjaśnia Płonis.

Na Łotwie wprowadzono mechanizm, który w przypadku niepotwierdzenia pilnego charakteru wezwania, wiąże się z opłatą w wysokości 70 euro. Jak podkreśla Płonis, rachunek wystawia inspekcja podatkowa. To konkretne rozwiązanie, które realnie wpływa na świadomość wzywających.

Pacjenci przyzwyczajeni do „darmowej” pomocy

Jolanta Keburienė, przewodnicząca „Solidarumas”, gorzko konstatuje, że mieszkańcy Polski są „rozpuszczeni” i zbyt często wzywają pogotowie bez wyraźnej potrzeby. „Przyzwyczailiśmy się, bo to jest za darmo. Zdarza się, że jeździmy przez całą dobę, nie wychodząc z samochodu, ale też nie sięgając po leki z apteczki,” mówi Keburienė.

Dodaje, że nie wie, która polska instytucja może pozwolić sobie na to, by samochód wyposażony w specjalistyczny sprzęt i wyszkolony personel jeździł po domach i udzielał porad. Podkreśla, że samo zwiększenie liczby karetek nie rozwiąże problemu, jeśli nie zostaną uporządkowane priorytety.

Polityczne przymiarki i brak realnych działań

Pomysł opłaty za nieuzasadnione wezwania pogotowia spotyka się z poparciem wielu polityków, jednak Keburienė nie kryje sceptycyzmu co do jego faktycznej realizacji. Poseł Linas Slušnys wyraża nadzieję na wprowadzenie takiego rozwiązania, widząc w nim nie „bicie pacjenta”, a opłatę za pomoc specjalisty. „Ludzie muszą nauczyć się planować i myśleć o swoim zdrowiu. To nie jest obowiązek pogotowia ratunkowego,” podkreśla Slušnys.

Porównuje sytuację z łotewską, zaznaczając, że choć kwota 70 euro może wydawać się niewielka, wizyta karetki jest zdecydowanie droższa. Kluczem jest edukacja i zmiana mentalności Polaków.

Różnice w wynagrodzeniach i warunkach pracy

Porównując sytuację na Łotwie i w Polsce, Płonis zwraca uwagę na organizację pracy. Na Łotwie istnieje jeden organ zarządzający pogotowiem ze główną dyspozytornią w Rydze. Cały kraj obsługuje 195 zespoły ratunkowe w 107 lokalizacjach. Ciekawe jest 15 punktów uzupełniania leków i sprzętu medycznego, co znacznie usprawnia pracę.

Różnice uderzają także w wynagrodzenia. Łotewscy ratownicy medyczni zarabiają na rękę od 1200 do 1800 euro, podczas gdy polska specjalistka pogotowia ratunkowego otrzymuje „na papierze” około 1200 euro. Co więcej, na Łotwie obowiązują te same gwarancje socjalne dla pracowników pogotowia, co dla funkcjonariuszy państwowych, co przekłada się na możliwość przejścia na emeryturę w wieku 55 lat.

Katastrofalny stan taboru w Polsce

Na Łotwie obowiązuje prawo regulujące wygląd i wyposażenie samochodów pogotowia. W Polsce sytuacja jest dramatyczna. „Mamy najtańsze samochody, napędzane tylko na przednią oś, co jest nieodpowiednie do jazdy w terenie. Jeździmy po wsiach, drogach szutrowych, w zaspy. W Łotwie kluczowe są samochody z napędem na wszystkie koła i podwyższonym prześwitem,” mówi Płonis.

Podczas gdy łotewski tabor samochodowy jest odnawiany co 5 lat, w Polsce stan pojazdów jest opłakany. Samochody kupione 4 lata temu mają już za sobą pół miliona kilometrów. Bez pilnego zakupu nowych pojazdów, pogotowie może wkrótce być uziemione. Dodatkowo, w celu zdyscyplinowania pacjentów, w łotewskich karetkach zamontowano kamery.

Agresja wobec medyków – rosnący problem

Wiceminister zdrowia, Danguolė Jankauskienė, przyznaje, że po pandemii COVID-19 w Polsce zaobserwowano wzrost agresywnych zachowań wobec medyków. „Czas zadbać o prawa medyków,” apeluje. Podkreśla, że przez 25 lat skupiano się na prawach pacjentów, teraz sytuacja się odwróciła.

Według niej, liczba marginalnych osób w społeczeństwie wzrosła kilkukrotnie po pandemii, co stanowi ogromne wyzwanie dla szpitali i ich służb ochrony. Reforma pogotowia ma również objąć kwestie świadczeń socjalnych i bezpieczeństwa personelu medycznego. Jankauskienė zaznacza, że scentralizowanie pogotowia ratunkowego pozwoli szybciej rozwiązać część problemów.

Reforma pogotowia: zmiany od lipca

Od lipca przyszłego roku polskie pogotowie przejdzie transformację. Zamiast dotychczasowych 16 niezależnych stacji pogotowia, powstanie jedna służba z pięcioma oddziałami w kluczowych regionach Polski. Obecnie działa 16 placówek, 30 oddziałów przy szpitalach i dwie prywatne stacje. Część problemów wynika z nierównomiernego rozkładu pracy – niektóre zespoły wykonują dziesięciokrotnie więcej wyjazdów niż inne.

Głównym celem reformy jest zapewnienie natychmiastowej pomocy: karetka powinna dotrzeć do pacjenta w ciągu 15 minut w mieście i 25 minut na terenach wiejskich. Obecnie średni czas dojazdu to odpowiednio 11 i 30 minut, ale są obszary, do których pogotowie w ogóle nie dociera.

Proces przejmowania przez państwo placówek od samorządów trwa. Przewiduje się, że na początku przyszłego roku wszyscy pracownicy pogotowia otrzymają informację o zmianach warunków pracy. Planowany budżet reformy to około 50 milionów euro. Roczne utrzymanie pogotowia kosztuje państwo prawie 100 milionów euro.

Co sądzisz o pomyśle wprowadzenia opłat za nieuzasadnione wezwania pogotowia? Czy Twoim zdaniem Łotwa ma sensowny przykład do naśladowania?

Karolina Wójcik
Karolina Wójcik

Cześć! Jestem Karolina i wierzę, że życie powinno być proste i przyjemne. Od 5 lat testuję domowe triki, nowinki technologiczne i sposoby na oszczędzanie czasu, by dzielić się z Wami tylko tym, co naprawdę działa. Moim celem jest sprawienie, by każdy dzień był odrobinę łatwiejszy i pełen inspiracji. Prywatnie miłośniczka kawy i smart home.

Artykuły: 1163

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *