Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak naprawdę wygląda praca dziennikarzy śledczych, gdy tropią głośne afery? Weź głęboki oddech, bo to, co odkryli Šarūnas Černiauskas i Andrius Tapinas, może Cię zaskoczyć – i to nie tylko odkryciem prawdy, ale także własnymi potknięciami w drodze po nią. W swojej najnowszej książce „Pagauti Palucką” autorzy uchylają rąbka tajemnicy, pokazując nie tylko pomyłki premiera, ale też swoje własne błędy, które omal nie pogrzebały całego śledztwa. To lektura obowiązkowa, jeśli chcesz zrozumieć, jak działają media i polityka za kulisami.
Za kulisami „Pagauti Palucką”: Co poszło nie tak?
Książka „Pagauti Palucką” to nie jest typowa opowieść o triumfie dziennikarskiego geniuszu nad polityczną nieuczciwością. Autorzy, Šarūnas Černiauskas i Andrius Tapinas, idą pod prąd, ujawniając, że aż 35 procent treści to opis błędów i ślepych zaułków, które napotkali podczas prób rozliczenia niejasnych interesów premiera Gintautasa Paluckasa. Jak sami przyznają, często byli naiwni.
Decydujący moment: Czy premiera uratowałaby szczerość?
Centralnym punktem śledztwa, opisanego w książce, była pożyczka w wysokości 200 tysięcy euro, którą firma premiera Gintautasa Paluckasa uzyskała od państwowego banku ILTE. Kłopot w tym, że premier nie wycofał się z decyzji dotyczących tego banku, mimo oczywistego konfliktu interesów.
Autorzy sugerują, że Paluckas mógłby utrzymać stanowisko, gdyby od razu przyznał się do błędu i zwrócił pożyczkę. Według Černiauskasa, premier prawdopodobnie obawiał się, że dziennikarze wiedzą coś więcej.
„Mielibyśmy sobie z Andrium nawzajem pogratulować, że zdołaliśmy pouczyć premiera, i zajęlibyśmy się innymi sprawami,” mówił Černiauskas. „Dlaczego tego nie zrobił? Mam hipotezę – zapewne wyczuwał, że wiemy coś więcej, choć nie wiedzieliśmy nic.”
Tapinas dodaje, że być może premiera zgubiła arogancja.
Kluczowy dowód z zaskakującym obrotem
Przełom nastąpił po dwóch miesiącach dochodzenia, gdy anonimowe źródło podzieliło się z dziennikarzami kluczowymi danymi. Okazało się, że firma „Dankora”, która otrzymała ponad 170 tysięcy euro ze środków Unii Europejskiej, została założona w 2024 roku przez bratową premiera. Firma ta zakupiła sprzęt za ponad 145 tysięcy euro od „Garnis”, firmy częściowo należącej do premiera.
„Kiedy zobaczyłem, że mamy europejski przetarg z bratową premiera, poszedłem spać z myślą, że złapaliśmy go na gorącym uczynku,” wspomina Tapinas. Co ciekawe, w tym samym czasie Černiauskas, uważając tę informację za mniej skandaliczną, wyjechał na wakacje.
Prezydenckie poparcie i polityczne gry
Podczas prezentacji książki autorzy poruszyli także kwestię postawy prezydenta Gitana Nausėdy, który w tym czasie wygłaszał oficjalne oświadczenia. Jak zaznacza moderator dyskusji, Rimvydas Valatka, prezydent miał możliwość zachować się inaczej, podobnie jak Valdas Adamkus w przeszłości, gdy kwestionował zaufanie do premiera.
Černiauskas do dziś nie rozumie, dlaczego prezydent tak mocno wspierał Paluckasa, sugerując, że prezydent faktycznie pełnił rolę jego rzecznika prasowego.
Tapinas przypomniał, że prezydent cieszył się z dotychczasowej współpracy z bardziej sprzyjającym mu rządem socjaldemokratów i nie mógł sobie pozwolić na utratę ich poparcia. Brak silnego nacisku społecznego na premiera pogrążonego w skandalach dodatkowo wzmocnił tę strategię.
„Linia była bardzo jasna: przetrwamy, spokojnie, bez paniki. Sprawdzimy to w parlamencie, parlament jest z nami, prezydentura jest z nami, partia jest z nami,” opisywał nastroje w partii socjaldemokratycznej.
Oszustwa, błędy i zwycięstwo mediów
Autorzy książki nie stronią od opisywania mniej udanych etapów swojego śledztwa. Jednym z nich było przekazanie zgromadzonych danych do banku ILTE, gdzie wewnętrzne dochodzenie stwierdziło brak nieprawidłowości ze strony firmy „Garnis”. Mimo to, dziennikarze wierzyli, że Paluckas będzie musiał zwrócić pieniądze.
Tapinas przyznaje, że padł ofiarą blefu.
„Nie było to nic śmiertelnie strasznego (…) Miałem wrażenie, że osoba ta nastawiona jest na wyjaśnienie sprawy, a w książce jest dobra scena, gdzie wysyłam coś jednego, a w odpowiedzi słyszę: 'Dziękuję, pamiętam, że jeszcze nie wysłałem czegoś innego’, potem pytanie o kolejną rzecz. Teraz jasne, że byliśmy naiwni,” wspomina Tapinas.
Autorzy świadomie podkreślają swoje porażki, aby pokazać ludzką stronę dochodzenia. Uważają, że prawdziwie szczere opowieści kryją się w momentach, gdy coś poszło nie tak i dlaczego.
„Iluzje tworzą politycy, a my mówimy o faktach, rzeczach, które znajdujemy, a które czasem rodzą się z błędów i konfliktów,” dodaje Černiauskas.
Krytyczne spojrzenie na ścieżkę Paluckasa
Jako jeden z pozytywnych aspektów śledztwa, Černiauskas wymienia współpracę innych redakcji z nimi, co uważa za „jeden z najjaśniejszych momentów w karierze”. Tapinas z kolei rozważa „efekt motyla”, gdzie niepowodzenie premiera socjaldemokratów doprowadziło do powstania nowego rządu, potem kontrowersyjnego kandydata na premiera, protestów kulturalnych, a w końcu do tego, że prezydent nie został zaproszony na Targi Książki.
Autorzy zastanawiają się, jak potoczyłaby się kariera Paluckasa, gdyby nie śledztwo dziennikarzy, które ujawniło jego powiązania biznesowe.
„Paluckas jest mistrzowsko nudny, nikt nie zwracał na niego uwagi, nie potrafił wygrać w jednomandatowych okręgach. Dzięki temu łatwo się prześlizgiwał. Łatwo było odpowiadać na pytania, jeśli nikt ich nie zadawał,” mówi Černiauskas.
Tapinas podsumowuje, że gdyby Paluckas nie dążył do premierostwa, afery związane z jego biznesem nigdy by nie wybuchły.
„Wyobraźmy sobie mysz w pokoju pełnym małych kawałków sera. I jest jeden duży kawałek sera w pułapce. To największy faux pas – że człowiek tak nie potrafił ocenić sytuacji,” porównuje Tapinas.
Co myślisz o transparentności działań polityków i o tym, jak ważna jest praca dziennikarzy śledczych, nawet jeśli popełniają błędy?








