Afera z budową „Dworu Vijūnėlė” w Druskiennikach nadal elektryzuje opinię publiczną. Niedawno proces toczący się przed Litewskim Sądem Apelacyjnym nabrał nowego tempa. Obrońca burmistrza R. Malinauskasa wystąpił z odważnym argumentem – prosi o uniewinnienie swojego klienta, twierdząc, że przekazane środki finansowe były zapłatą za legalne usługi prawne, a nie łapówką. Czy to początek końca batalii prawnej, która wstrząsnęła lokalnymi władzami?
W obliczu ciągnących się procesów, kluczowe staje się zrozumienie, jak działają mechanizmy prawne i gdzie leży granica między zwykłą transakcją a przestępstwem. Sytuacja burmistrza Druskiennik pokazuje, jak bardzo złożone mogą być te kwestie. Czy faktycznie doszło do nadużyć, czy może opinia publiczna została wprowadzona w błąd przez niejasne powiązania?
Kluczowe argumenty obrony
Adwokat Augustinas Vaičiūnas podczas wtorkowej rozprawy przed Litewskim Sądem Apelacyjnym przedstawił argumentację wskazującą na niewinność swojego klienta. Jego zdaniem, kwoty wymienione w aktach sprawy dotyczyły wynagrodzenia za świadczone usługi prawne. Jak podkreślił Vaičiūnas, R. Malinauskas nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za działania innych osób.
„Nie można być skazanym za czyny innych”
Cytując słowa adwokata, prokuratorzy sugerowali, że były doradca burmistrza, Aivaras Kadziauskas, rozliczał się z R. Malinauskasem ze wszystkiego, a decyzje nie zapadały bez jego wiedzy. Co więcej, Kadziauskas miał być informowany o próbach wpływania na sędziów, a o tym fakcie informowano burmistrza. Obrońca stanowczo odrzuca tę narrację, wskazując na brak bezpośrednich dowodów obciążających burmistrza.
Stanowisko prokuratury
Zupełnie przeciwne zdanie reprezentuje Prokuratura Generalna. Uważa ona, że kary wymierzone osobom uznanym za winne w związku z „Dworem Vijūnėlė” powinny zostać utrzymane w mocy, a ich skargi oddalone. Prokuratorzy wnioskują również o oddalenie apelacji samego R. Malinauskasa.
Sprawa dotyczy działań mających na celu zapobieżenie rozbiórce nielegalnie postawionego „Dworu Vijūnėlė” w Druskiennikach. W kręgu podejrzanych oprócz burmistrza znaleźli się jego były doradca oraz sędziowie różnych instancji.
„Dwór Vijūnėlė” – kamień zapalny
Według śledczych, akta sprawy zawierają dowody na próby przekupstwa sędziów latem 2018 roku. Celem było wywarcie wpływu i poprzez nielegalne decyzje uratowanie dworku, który ostatecznie został rozebrany. R. Malinauskas jest oskarżony o wręczenie 60 tysięcy euro łapówki w zamian za korzystne rozstrzygnięcie sprawy cywilnej dotyczącej wspomnianej nieruchomości.
Co mówi prawo?
R. Malinauskas i A. Kadziauskas nie uczestniczyli w ostatnich rozprawach przed sądem apelacyjnym. Prawo przewiduje taką możliwość, jednak nie nakłada obowiązku stawiennictwa. Sędzia Evaldas Gražys z Litewskiego Sądu Apelacyjnego poinformował prawników skazanych, że mają oni możliwość stawiennictwa i przedstawienia swoich stanowisk.
W tej sprawie burmistrz Druskiennik został uznany za winnego przestępstwa korupcyjnego. Sąd rejonowy w Kownie orzekł wobec niego karę grzywny w wysokości 60 tysięcy euro i dodatkowo nakazał wyegzekwowanie 30 tysięcy euro.
Stanowisko skazanego
R. Malinauskas od początku nie przyznał się do winy. Podczas przesłuchania w Sądzie Rejonowym w Kownie oświadczył, że nigdy nie prowadził negocjacji w sprawie przekazania pieniędzy ani kupowania nikogo. Twierdził, że wszystkie środki były jedynie zapłatą za usługi prawne.
Burmistrz przyznał, że był zainteresowany zachowaniem dworu, gdyż planował odkupić nieruchomość od jego ówczesnego właściciela, Žilvinasa Povilonisa. Nie ukrywał, że namawiał Povilonisa do nierozbierania budynku. Dodał również, że przekazywał swoje prywatne pieniądze A. Kadziauskasowi, pobierając je z domowego sejfu, ponieważ ufał mu w tej kwestii i nie pytał, czy pieniądze trafiły do właściwych adresatów.
Szacuje się, że R. Malinauskas płacił swojemu doradcy zarówno przelewami, jak i gotówką, co łącznie stanowiło znaczną sumę – kilkadziesiąt tysięcy euro.
Kontekst historyczny
Przypomnijmy, że budynek uznany za nielegalną samowolę budowlaną, znany jako „Dwór Vijūnėlė”, został rozebrany jesienią 2019 roku. R. Malinauskas wcześniej przyznał, że dwór był budowany dla niego, choć formalnie jego właścicielem był jego przyjaciel i biznesmen, od którego burmistrz planował odkupić gotową już konstrukcję.
Ta sprawa pokazuje, jak cienka bywa granica między legalnym biznesem a korupcją, zwłaszcza gdy w grę wchodzą tak wysokie sumy i lokalne interesy. Czy argumentacja obrony okaże się wystarczająca, by przekonać sąd do zmiany wyroku? Czas pokaże.
A co Wy myślicie o tej sytuacji? Czy Waszym zdaniem R. Malinauskas zasługuje na uniewinnienie, czy też dowody prokuratury są wystarczające do podtrzymania wyroku?








